niedziela, 9 grudnia 2012

Chapter 9 Wyjazd

Minęło już dwa tygodnie od kiedy Louis przeprowadził się do Kariny. Razem mieszkało im się fantastycznie. Codziennie spędzali chociaż trochę czasu razem i to było dla nich ważne. Chcieli mieć zawsze kilka minut dla siebie. Robili razem kolację, chłopak odbierał dziewczynę z pracy i nawet pomagał jej w sprzątaniu domu.

Louis stał w sklepie jubilerskim i nie mógł się zdecydować jaki wisiorek kupić swojej dziewczynie. Chciał jej zrobić niespodziankę, ale również musiał jej powiedzieć coś ważnego. W końcu zdecydował się na nutkę, do kupił jeszcze łańcuszek i udał się do domu. Dziewczyna siedziała na kanapie z podkulonymi nogami i czytała książkę. Wyglądała tak uroczo i  gdyby nie to, że Lou miał jej coś do oznajmienia, stałby tam i się na nią patrzył. Gdy się ocknął i podszedł do niej od tyłu i założył jej naszyjnik na szyję. Karina dotknęła wisiorka i spojrzała na ukochanego. Nie wiedziała czym sobie zasłużyła, aby dostać taki prezent.
-Dlaczego mi to dałeś?- zapytała, gdy chłopak usiadł obok niej.
-Bo miałem taki kaprys, a tak w ogóle to muszę ci coś powiedzieć- zaczął.
-Oho- jęknęła dziewczyna.
-Okazało się, że mamy zagrać w Nowym Yorku, San Francisco i Chicago, kilka koncertów przed świętami- Louis tłumaczył jej to wszystko bawiąc się nerwowo palcami- Wyjeżdżamy na 2 tygodnie- wyznał w końcu.
-Oj, ale zdążysz przed świętami i naszymi urodzinami- pocieszyła go dziewczyna.
-Na-naszymi?- zapytał zszokowany chłopak.
-No tak, Lou kochanie przecież ja i ty mamy razem urodziny w Wigilie.
-Przepraszam, po prostu przejąłem się tym wyjazdem, ale tak będziemy na święta.
-Super! Zaproszę Kate na te dwa tygodnie, a później spędzi z nami i chłopakami Boże Narodzenie. Niall na pewno się ucieszy- uśmiechnęła się.
-Nie tylko on- mruknął Louis.
-Co masz na myśli?
-Zauważyłem, że Harry również za nią tęskni- odpowiedział jej chłopak.
-2 amantów, no nieźle- Karina zagwizdała z podziwu- Kiedy wyjeżdżacie?
-W sobotę, czyli za dwa dni- odpowiedział.
-Trudno- wzruszyła ramionami i poszła do kuchni, aby tam przygotować dla nich kolację.

Nastała sobota-dzień wyjazdu. Karina była cały czas smutna, ale pocieszała ją fakt, że to tylko 2 tygodnie, a nie miesiące w przypadku trasy koncertowej. Chłopcy mieli lot o 10, więc wszyscy byli na lotnisku już przed. Dziewczyna nie mogła opanować łez i przez to zmoczyła czystą koszulę Louis'a. Ostatni raz się pocałowali i odszedł. Po drodze spotkała kilka fanek, które poprosiły ją o zdjęcia. Zdziwiona dziewczyna odparła:
-Dziewczyny, ale ja nie jestem sławna.
-Tak wiem, ale jesteś dziewczyną Louis'a- odpowiedziała jedna z nich- Proszę.
-Eh...dobrze- zgodziła się i uśmiechnęła do zdjęcia.
Później wróciła do domu, położyła się na łóżku i zaczęła płakać. Wiedziała, że to dopiero początek tęsknoty i całe szczęście, że będzie z nią Kate. Uznała, że sama by nie dała rady. Gdy już wykorzystała na dzisiaj limit łez, wstała i wzięła laptopa na którym miała zdjęcia z Louis'em. Na sam widok jego twarzy Karina się uśmiechnęła i to był jakiś mały lek na jej smutek.

6 komentarzy:

  1. Cudowny rozdział :)
    Uwielbiam opowiadanie,w których głównym bohaterem jest Lou. Więc jak dla mnie,blog jest fantastyczny.
    Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ! Czekam na kolejny ! P.S. Przepraszam, ze wczoraj nic nie pisałam , ale spowodowane to było brakiem internetu :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ekstra rozdział<3

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Archiwum